W formie notatki spisuję spostrzeżenia z prowadzenia. Dla siebie, ale może i przyda się innym mistrzom gry.
- Fajnie gdy gracz nie działa z punktu widzenia prowadzonej postaci. Lepiej gdy działa z punktu widzenia autora powieści. Nie stara się robić rzeczy optymalizujących jego postać, a idzie we wszystko co będzie ciekawe. Czyli w co tak naprawdę? Wszystko, co doda sesji rumieńców, dynamiki, wprawi graczy w osłupienie albo śmiech. To jest zabawa, nie konkurs na najsilniejszą postać. Porywającej opowieści nie zastąpi najlepsza giwera czy księga zaklęć! Warto porozmawiać o tym na początku.
- Nie obawiam się tabelek. Dopóki będę je ogarniać i nie utrudnią gry - warto z nich korzystać. Wyprodukowanie kilku, tj. tabele abstraktów czy zdarzeń losowych potrafią działać odświeżająco na każdą rozgrywkę. Nawet jeśli totalnie w to nie wierzysz. Wprowadziłem ostatnio tabelę losowych przedmiotów - tak niewiele, a bawi.
- Zachęcam graczy do działania. Na prostym przykładzie. Dla przeszukiwania pomieszczeń zawsze mam przygotowaną … tak jest, tabelkę! Kilka rzeczy typowych, kilka zwariowanych i różne wypadkowe, w tym jedna wisienka na torcie (wszystko w ramach konwencji i procentowej szansy występowania w settingu). Nowe zabawki cieszą!
- Wspólnie sprawiamy by testy były emocjonujące. Np. rozgrywkę w karty sprowadzić do nie jednego, a kilku testów (np.. W Fate Core dobrze ukazuje to tzw. Rywalizacja). Do trzech zwycięstw w siłowaniu się na rękę? Każdy punkt to zdobywanie przewagi nad oponentem, to ręka, która tym razem w pełnym wysiłku bohatera zbliża się do jego części stołu… ale jeszcze nic nie jest pewne. Pościg pieszo czy samochodowy - to okazja do nawet większej ilości testów okraszonych krótkim, celnym opisem.
- Przy naprawdę dobrych wynikach podkręcam atmosferę. Świetny wynik na kościach to nie tylko kompetencje bohaterów, ale i szczęśliwe zrządzenie losu. Nadaj mu odpowiednią formę. Daj bohaterowi dobrą chwilę, w której poczuje potęgę. Poczuje, że wydane punkty nie poszły na marne. Żmudny wysiłek się opłacił, to nie tylko cyferki na karcie postaci!
- Doceniam pracę graczy. Jeżeli wysmażył gość bio, rodem ze scenariuszy kinowych hitów - zaczerpnę z tego do budowania przygody. Zwłaszcza jeśli dopada mnie twórcza niemoc. Może się okazać, że gracze podali wszystko na srebrnej tacy. Wystarczy sięgnąć.
- Miary, odległości? Posługuję się ogólnikami. Po pierwsze - u mnie to jest gra. Nie odzwierciedlam rzeczywistości w skali 1 do 1. Pokręcona opowieść po której wspominamy sobie naprawdę długo kampanię są ciekawsze od faceta z linijką. Po prostu. Nie mówiąc o ciągnących się dysputach przy stole o tym, że przecież burta barki nie może mieć 4 metrów wysokości, a max 2, a drzewa tego gatunku rosną jedynie do 6 metrów. Symulacyjnie, ale bez tego z czym możemy się obejść. Gramy!
- Staram się ucinać przy stole dyskusje poza grą. Żebyście mieli świadomość. Nie chodzi o niszczenie relacji i fajnej zabawy. Raczej mam na myśli sytuacje kiedy takie dysputy się przedłużają, a trwa akcja. Łatwo zgubić wtedy dynamikę i klimat. Albo co gorsza, postaci są oddalone, tłuką wrogów, albo przekradają się po dwóch krańcach lokacji i co? Dyskutują na odległość? Nie ma opcji.
- Dla początkujących wybieram system symulacyjny, nie narracyjny. Mówiąc krótko: Fate się nie sprawdził. Może to moja wina, choć starałem się naprawdę przystępnie wprowadzać poszczególne elementy. Mimo wszystko wymagał poprawek i hałsrulsów. Tory presji amunicji ustępowały miejscu liczeniu nabojów, etc. Gracze chcą trochę poczuć realność.
- Lubię dawać. Może to i minus, ale odbijam sobie. Kiedyś moi mistrzowie (ależ to brzmi) szczędzili mi sprzętów, czarów czy środków lokomocji. Gram po to, by się bawić, a nie non stop poszukiwać. Ja chcę korzystać. Sprawia to radość. Daję realną szansę zdobycia poszukiwanych dóbr, czy w przygodzie, czy w losowej tabeli raz na jakiś czas. Nie ma czego się obawiać. Zawsze można dostosować przeciwności losu dla wzmocnionych postaci i wrzucić ich w nowe realia. Jeżeli się tego obawiasz - gracze mogą cierpieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chodzi Ci to po głowie. Chcesz podzielić się z kimś swoją konstruktywną, przemyślaną opinią, prawda? Weź proszę kości i rzuć na pisanie.