niedziela, 28 lutego 2021

Pomysł na przygodę #01: Falcon Heavy

Ogólny plan Pasadeny

Niech będzie jak w domu

Gracze po długiej tułaczce, okraszonej pustostanami, zniszczonymi trakcjami rozsianymi wzdłuż drogi, dotarli do celu -  do Posterunku. Stworzyłem swój własny "oddział/filię". Zależało mi na tym, by postacie poczuły się jak w domu. By rozważyły pozostanie i wzajemną współpracę z dowództwem. Skusiłem nowoczesną technologią, manufakturami. Postanowiłem, że nie będzie im niczego brakować, a oficerowie służą pełnym wsparciem. Przygotują do misji, zapewnią sprzęt, medpaki. Codzienne, wspólne i bezpłatne posiłki w kantynie Pasadeny (tak ochrzciłem miejscówkę). Żyć, nie umierać. No właśnie. 

Za każdym razem wyraźnie akcentowałem graczom, że posiłki są wzbogacane o "witaminki". Używałem przeróżnych słów, przerysowywałem efekty, mające naprowadzać na wartość tego posiłku. W związku z tym, że gramy na mechanice Fate, zapewniłem graczom realną premię w aspekcie. Niech mają. Niech... mają. 

Wpadłem na pomysł, że specyfik zwany przez żołnierzy "Falcon Heavy" będzie wyostrzać zmysły (aspekt: Wyostrzone zmysły / Sokole Oko).  

ponieważ mam Sokole Oko, wywołuję aspekt gdy:

 celuję do wroga, 

 wypatruję w otoczeniu,

● muszę szybko znaleźć drobny szczegół, 

● staram się wypatrzeć ukryte postaci, 

● zadeklarować, że pokonam dystans, przeszkodę (typu przepaść), która wydaje się nie do pokonania, 

jeden z graczy wpadł na pomysł, że wymuszenia mogą następować gdy:

● próbuję się powstrzymać, by nie spojrzeć. 

Niech zaczną się problemy...

Jeżeli do tej pory nic ich nie zaniepokoiło - darmowe posiłki, amunicja czy paliwo w tym ponurym świecie -  czas rozpocząć zabawę. Pozwól graczom wykonać kilka misji, przypodobać się Pasadenie. Niech gracze stworzą szklarnię własnego projektu, pomogą technikom przy prototypowym pancerzu wspomagającym. Wykonają kilka zleceń, usprawnią zabezpieczenia, przeprowadzą zwiad na motocyklach. Niech dowództwo uzna ich usługi są wartościowe -  wspomniane witaminki w tym czasie nie będą próżnować - zadomowią się w organizmach bohaterów na dobre. Okażą się silnie uzależniające, a odstawienie ich: niebezpieczne. Dla zaostrzenia mechanizmu, kara mogłaby subtelnie narastać z dnia na dzień. Mechanikowi trzęsą się póki co łapy, drużynowy assasin nie jest w stanie napiąć cięciwy. Każdy poranek to pogłębiają się frustracja po nieprzespanej nocy. Coraz częściej umysł zasnuwa nieprzyjemna mgiełka nawet w czasie największych skoków amplitudy adrenaliny. Generalnie można spokojnie zaostrzać stan. Problemy z mową, przez co postaci nie mogą się pożalić zewnętrzu to dobry pomysł. 

Kiedy wprowadzić powyższy motyw? Ja miałem na to dwa pomysły: 

wtorek, 23 lutego 2021

Rady dla Mistrza Gry

 W formie notatki spisuję spostrzeżenia z prowadzenia. Dla siebie, ale może i przyda się innym mistrzom gry. 

  • Fajnie gdy gracz nie działa z punktu widzenia prowadzonej postaci. Lepiej gdy działa z punktu widzenia autora powieści. Nie stara się robić rzeczy optymalizujących jego postać, a idzie we wszystko co będzie ciekawe. Czyli w co tak naprawdę? Wszystko, co doda sesji rumieńców, dynamiki, wprawi graczy w osłupienie albo śmiech. To jest zabawa, nie konkurs na najsilniejszą postać. Porywającej opowieści nie zastąpi najlepsza giwera czy księga zaklęć! Warto porozmawiać o tym na początku. 
  • Nie obawiam się tabelek. Dopóki będę je ogarniać i nie utrudnią gry - warto z nich korzystać. Wyprodukowanie kilku, tj. tabele abstraktów czy zdarzeń losowych potrafią działać odświeżająco na każdą rozgrywkę. Nawet jeśli totalnie w to nie wierzysz. Wprowadziłem ostatnio tabelę losowych przedmiotów - tak niewiele, a bawi. 
  • Zachęcam graczy do działania. Na prostym przykładzie. Dla przeszukiwania pomieszczeń zawsze mam przygotowaną … tak jest, tabelkę! Kilka rzeczy typowych, kilka zwariowanych i różne wypadkowe, w tym jedna wisienka na torcie (wszystko w ramach konwencji i procentowej szansy występowania w settingu). Nowe zabawki cieszą!
  • Wspólnie sprawiamy by testy były emocjonujące. Np. rozgrywkę w karty sprowadzić do nie jednego, a kilku testów (np.. W Fate Core dobrze ukazuje to tzw. Rywalizacja). Do trzech zwycięstw w siłowaniu się na rękę? Każdy punkt to zdobywanie przewagi nad oponentem, to ręka, która tym razem w pełnym wysiłku bohatera zbliża się do jego części stołu… ale jeszcze nic nie jest pewne. Pościg pieszo czy samochodowy - to okazja do nawet większej ilości testów okraszonych krótkim, celnym opisem. 
  • Przy naprawdę dobrych wynikach podkręcam atmosferę. Świetny wynik na kościach to nie tylko kompetencje bohaterów, ale i szczęśliwe zrządzenie losu. Nadaj mu odpowiednią formę. Daj bohaterowi dobrą chwilę, w której poczuje potęgę. Poczuje, że wydane punkty nie poszły na marne. Żmudny wysiłek się opłacił, to nie tylko cyferki na karcie postaci! 
  • Doceniam pracę graczy. Jeżeli wysmażył gość bio, rodem ze scenariuszy kinowych hitów - zaczerpnę z tego do budowania przygody. Zwłaszcza jeśli dopada mnie twórcza niemoc. Może się okazać, że gracze podali wszystko na srebrnej tacy. Wystarczy sięgnąć. 
  • Miary, odległości? Posługuję się ogólnikami. Po pierwsze - u mnie to jest gra. Nie odzwierciedlam rzeczywistości w skali 1 do 1. Pokręcona opowieść po której wspominamy sobie naprawdę długo kampanię są ciekawsze od faceta z linijką. Po prostu. Nie mówiąc o ciągnących się dysputach przy stole o tym, że przecież burta barki nie może mieć 4 metrów wysokości, a max 2, a drzewa tego gatunku rosną jedynie do 6 metrów. Symulacyjnie, ale bez tego z czym możemy się obejść. Gramy! 
  • Staram się ucinać przy stole dyskusje poza grą. Żebyście mieli świadomość. Nie chodzi o niszczenie relacji i fajnej zabawy. Raczej mam na myśli sytuacje kiedy takie dysputy się przedłużają, a trwa akcja. Łatwo zgubić wtedy dynamikę i klimat. Albo co gorsza, postaci są oddalone, tłuką wrogów, albo przekradają się po dwóch krańcach lokacji i co? Dyskutują na odległość? Nie ma opcji. 
  • Dla początkujących wybieram system symulacyjny, nie narracyjny. Mówiąc krótko: Fate się nie sprawdził. Może to moja wina, choć starałem się naprawdę przystępnie wprowadzać poszczególne elementy. Mimo wszystko wymagał poprawek i hałsrulsów. Tory presji amunicji ustępowały miejscu liczeniu nabojów, etc. Gracze chcą trochę poczuć realność. 
  • Lubię dawać. Może to i minus, ale odbijam sobie. Kiedyś moi mistrzowie (ależ to brzmi) szczędzili mi sprzętów, czarów czy środków lokomocji. Gram po to, by się bawić, a nie non stop poszukiwać. Ja chcę korzystać. Sprawia to radość. Daję realną szansę zdobycia poszukiwanych dóbr, czy w przygodzie, czy w losowej tabeli raz na jakiś czas. Nie ma czego się obawiać. Zawsze można dostosować przeciwności losu dla wzmocnionych postaci i wrzucić ich w nowe realia. Jeżeli się tego obawiasz - gracze mogą cierpieć. 

wtorek, 9 lutego 2021

Mistrz gry vs podróżowanie i otwarty świat

 Chyba we wszystkich sesjach jakich uczestniczyłem, MG szczędzili środków transportu. Później okazywało się, że przez obawy. W końcu to ogromny otwarty świat, nigdy nie wiadomo gdzie gracze zawędrują. Czy mistrz z tego wybrnie? Dobrze jest mieć wszystko pod kontrolą - mówią, a ja się z tym nie do końca zgadzam. Jeszcze nie rozegrałem sesji, której przebieg byłby odwzorowaniem w skali 1:1 tego, co mam w głowie. 

W mojej FATEowej Neuroshimie bohater ma naprawdę niezłą brykę, o której jeszcze opowiem. Solidny, 400-konny ciągnik siodłowy. Z sesji na sesję ewoluuje wręcz, czym zwraca uwagę wszystkich. Także tych, którzy mają lepkie ręce. Wokół wozu już jest sporo zamieszania i oddziaływania świata. 

Sęk w tym, że Fate stroni od realizmu, pozostawiając pewne rzeczy aspektom czy torom presji. Nie dla wszystkich i w każdych okolicznościach to zagrało. Kierowcy np. nie spodobało się zastępowanie spalania aspektami. Na co wydawać gamble w takim wypadku? Ponadto zwykłe "jedziemy i dojeżdżamy" uważamy za bardzo lekceważące traktowanie tematu podróży.  Trzeba było coś z tym zrobić. 

Z tego powodu narysowałem mapę hexów, którą stosujemy na roll20, która nada się do gry w każdym symulacyjnym zestawie zasad. Na zwykłą mapę stanów nałożyłem siatkę, zaznaczyłem część miast. Wyznaczyłem granice terenów, które de facto są jałowe, piaszczyste, górzyste oraz takie, gdzie się zieleni - to jest moja Neuroshima - i moja mapa. Dzięki tym zabiegom udało się wyliczyć odległości - hex to jakieś, nie przymierzając, plus minus 50 km.  Uśredniłem, wraz z właścicielem ciągnika, że jeden hex to jakieś 10 litrów spalania. Nie chodziło o przeliczenie co do litra, a raczej zaokrąglenie. To już jakiś punkt wyjścia. Do tego dochodzą trudności terenu (wspominałem, że jest zróżnicowany) jak i losowanie pogody oraz zdarzeń, do czego zainspirowały mnie materiały o sandboxie z bloga Inne Światy.

Dzięki temu po pierwsze - dzieją się naprawdę ciekawe rzeczy w czasie tylko jednej  wyprawy. Mamy dziesiątki zabawnych historii po sesji. Po drugie - to działa jak wędzidło na zapędy graczy, którzy mają dar gromadzenia dóbr, "kasy". Trzeba się składać, liczyć kasę, nawet jak wpadnie więcej fantów ze zbieractwa. Wóz, zwłaszcza taki bydlak, to utrzymanie. W ten sposób poradziłem sobie z tym, że lubię obdarowywać graczy. U mnie grają po to, aby się tymi itemkami cieszyć, nie tylko do nich dążyć. Dzięki środkowi transportu zapanowała pewna harmonia i równowaga. Nie można mieć wszystkiego, bo coś trzeba opchnąć, żeby było na czym poznawać stany, szukać zarobku jak i rzucać się w wir przygód. 

Kolejna fajna sprawa, to zrobienie paska stanu baku. Nominalnie roll20 wyświetlałby nad tokenem stan punktów życia postaci, ale jak widać, można znaleźć inne przeznaczenie:) Taka forma pozwala kontrolować sytuację. Każdy gracz z szajki doskonale wie, kiedy i jak należy planować wydatki, by tylko pozostać mobilnym.  Musicie wiedzieć, że to istotne.  Tego wozu pożąda bowiem Moloch, więc nie brakuje okazji dla wymuszeń. Element ryzyka w grze jest w zasadzie pulsujący i wyczuwalny. 

Co jeśli gracze zamierzają poruszać się tylko w obszarze jednego hexa? Bierzemy średnią, rzucamy kością. Generalnie chodziło o pilnowanie większych odległości i podróży, które w obecnej kampanii, siłą rzeczy, będą. Tego, moi drodzy, mogę być absolutnie pewien:) 

środa, 3 lutego 2021

Postapokalipsa na Fate Core

Mówiąc dosadnie - to coś w rodzaju podkręconej "Neuroshimy" skrzyżowanej z "Worlds of Fire "(dodatek do "Fate", którego sekcję "Burn Shift" polecam serdecznie). Zamierzam postawić w niej na coś więcej niż jatkę. 

Mam ambitny plan czterdziestu przygód, rozegraliśmy trzy. Zamierzam sporo urozmaicać i sprawić, by gracze się nie nudzili. Są ambitni i zróżnicowani pod kątem motywacji. Jedni wolą solidną jatkę, ale mam np. typowego mechanika, który powoli chce budować swoje imperium i rozwijać brykę. Mam też gracza, który ucieka przed przeszłością i samo jego bio dostarcza wielu pomysłów. Co by nie było cel nadrzędny to: zadowolony gracz po sesji. Gracz, który zarzuca kanał Discorda memami nawiązującymi do akcji w grze. 

Tak, 40 przygód. W tym thriller, pościgi, rywalizacja na słowa ostre jak noże - np. akcje w domu aukcyjnym, w podziemiu. Działanie pod presją czasu, gdy np. piraci-zamachowcy grożą tym na lądzie, że wysadzą uprzednio podłożoną bombę. Ucieczka przed trudną przeszłością. Solidne śledztwo z trupem w tle. Widmo grozy, która nadciąga z Hegemonii. Solidne, dobre więzienie i próba wydostania się z niego.  Jest tego trochę... 

Nie zrażam się, moi mili, że coś już było, że coś zostało już przerobione. Filmowcy czy pisarze wciąż opowiadają nam te same bajki, tylko dodają im swojej własnej faktury. zmieniają perspektywę.  

W trakcie prowadzenia pozwalam sobie na zapisywanie swoich własnych rozwiązań, pomysłów, także dotyczących mechaniki w PDF-ie. W zasadzie powoli robi się z tego dopasowany pode mnie - ale przede wszystkim moich graczy - Fate. Idealne info w pigułce dla niektórych osób:) Próbka obok. 

Na koniec jedno z pierwszych przemyśleń z ostatnich sesji, które już się we wpisie mimochodem pojawiło:

Mistrzu gry, doceń pracę gracza! Jeżeli wysmażył bio, rodem ze scenariuszy kinowych hitów - zaczerpnij z tego do budowania przygody. Zwłaszcza jeśli dopada Cię twórcza niemoc, to może się okazać, że to co potrzebne dostałeś na srebrnej tacy. Wystarczy sięgnąć.

Mapa Doskvol

Ostatnio napisałem się jak szaleniec, więc dzisiaj będzie ubogo w litery. Ubogo w mądrości życiowe. Szukałem odpowiedniej mapy Zmierzchomurz...